E-Sąd – czym jest i jakie są jego założenia?
E-Sąd to tak naprawdę VI Wydział Cywilny Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie powołany do rozpoznawania spraw o zapłatę w ramach elektronicznego postępowania upominawczego (EPU) – instytucji wprowadzonej do polskiego porządku prawnego w dniu 1 stycznia 2010 r. Jest to jedyny tego typu sąd w Polsce, do którego spływają sprawy z całego kraju.
W założeniu postępowanie przed E-Sądem miało stać się kuszącą alternatywą dla wierzycieli dochodzących roszczeń w dość oczywistych i jednoznacznych sprawach o zapłatę (np. z tytułu nieuregulowanej faktury, czynszu najmu, pożyczki itp.), którzy zyskali możliwość wytoczenia powództwa bez nadmiernych formalności (brak konieczności załączania dowodów, wytoczenie powództwa elektronicznie) oraz taniej niż przed Sądem tradycyjnym (obecnie opłata w E-Sądzie stanowi 1/4 opłaty wnoszonej przed sądem tradycyjnym), z perspektywą szybkiego uzyskania rozstrzygnięcia.
Dodatkowo, w razie stwierdzenia braku podstaw do wydania nakazu zapłaty albo wniesienia sprzeciwu przez stronę pozwaną, E-Sąd uchylając nakaz zapłaty przekazywał niejako z automatu sprawę do sądu „zwykłego”, właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dłużnika, gdzie toczyła się ona dalej.
Wydawać by się mogło, że cele E-Sądu zostały osiągnięte – już w pierwszych dwóch miesiącach jego funkcjonowania wytoczono ok. 70.000 e-pozwów, z czego ok. 50.000 zostało rozpoznanych, a w 98% przypadków został wydany nakaz zapłaty1.
Problemy praktyczne do czasu nowelizacji
Dość szybko okazało się jednak, że większość powództw wytaczana jest przez podmioty zawodowo trudniące się skupywaniem wierzytelności, które zasypywały E-Sąd wielością roszczeń i opisywanych dowodów. To z kolei – przy jednoczesnym braku możliwości załączania dowodów z dokumentów do e-pozwu – rodziło zarzut, że orzekający w sprawie referendarz nie ma tak naprawdę możliwości dokonania merytorycznej oceny zasadności wytoczonego powództwa.
Kolejną bolączką okazały się liczne sytuacje, w których w pozwie wskazywano niewłaściwy lub nieaktualny adres dłużnika, pod który następowała próba doręczenia wydanego nakazu zapłaty w elektronicznym postępowaniu upominawczym. Zazwyczaj taki nakaz powracał do E-Sądu po dwukrotnym awizowaniu z adnotacją „niepodjęto w terminie”, co uprawniało Sąd do uznania przesyłki za doręczonej na podstawie tzw. „fikcji doręczenia”. W konsekwencji E-Sąd nadawał nakazowi zapłaty klauzulę wykonalności, co umożliwiało wierzycielowi wszczęcie egzekucji.
Efekt powyższego bywał taki, że dłużnik dowiadywał się o wszczętej egzekucji dopiero z zawiadomienia komornika o wszczęciu egzekucji. Tego typu dłużnik – często nie zdając sobie sprawy z tego, jakiego długu dotyczy egzekucja lub nie mając wiedzy o przysługujących mu środkach ochrony w związku z tak wszczętą egzekucją – nie podejmował żadnych działań zmierzających do uchylenia tytułu wykonawczego (nakazu zapłaty opatrzonego klauzulą wykonalności) bądź podejmował je po upływu zakreślonego prawem terminu.
Nowelizacja – co uległo zmianie?
Lekarstwem na przynajmniej część tych problemów miała być nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego, która weszła w życie w dniu 7 lutego 2020 r., a którą dość istotnie zmodyfikowano procedurę EPU. Główne zmiany mające bezpośrednie znaczenie dla stron postępowania przed E-Sądem dotyczą jednak sposobu doręczania korespondencji pozwanemu oraz losów postępowania w przypadku stwierdzenia braku podstaw do wydania nakazu zapłaty albo skutecznego wniesienia sprzeciwu przez pozwanego.
Jeśli chodzi o doręczenia wydawanych w E-Sądzie nakazów zapłaty, to tzw. „fikcja doręczenia” została ściśle powiązana z bazą PESEL. Oznacza to, że nakaz zapłaty, który nie zostanie odebrany przez dłużnika pomimo dwukrotnej awizacji, zostanie uznany za doręczony tylko wtedy, gdy adres podany w pozwie pokrywać będzie się z adresem zameldowania ujawnionym w rejestrze PESEL. W przeciwnym wypadku, E-Sąd wezwie wierzyciela do wskazania adresu zgodnego z tym rejestrem bądź adresu, pod który możliwe będzie skuteczne doręczenie pozwanemu nakazu zapłaty, w terminie nie dłuższym niż 1 miesiąc (zwykle jest to zaledwie 7 dni, choć na stosowny wniosek E-Sąd wydłuża go do 1 miesiąca). Jeśli wierzycielowi nie uda się wskazać adresu w zakreślonym terminie – E-Sąd uchyli nakaz i umorzy postępowanie.
W myśl nowych przepisów, do umorzenia postępowania dojdzie również w przypadku stwierdzenia braku podstaw do wydania nakazu zapłaty przez orzekającego w sprawie referendarza lub gdy strona pozwana wniesie skutecznie sprzeciw od wydanego nakazu zapłaty. W takiej sytuacji postępowanie przed E-Sądem kończy się, a strony co do zasady ponoszą koszty swojego udziału w sprawie (np. koszty pełnomocnika reprezentującego powoda w EPU). Sprawy zatem nie są obecnie automatycznie przekierowywane do sądu tradycyjnego, celem ich kontynuacji.
Nie oznacza to jednak, że wierzyciel pozbawiony jest już możliwości dalszego działania – może on wytoczyć ponownie powództwo o to samo roszczenie przed sądem zwykłym, a jeśli zrobi to w terminie 3 miesięcy od daty umorzenia postępowania przez E-Sąd, to nowe postępowanie będzie traktowane jako kontynuacja tego zainicjowanego przed E-Sądem, na poczet opłaty sądowej od nowego pozwu zaliczona zostanie opłata sądowa wniesiona w EPU, a na żądanie strony, sąd orzekający w nowej sprawie uwzględni również koszty poniesione przed E-Sądem (będzie mógł je zasądzić od dłużnika – ale nie będzie musiał!).
Kto skorzystał na zmianach?
Ciężko jest jednoznacznie wskazać beneficjentów wprowadzonych zmian. Z jednej strony wydawać, by się mogło, że uzależnienie skutku doręczenia nakazu zapłaty od zgodności adresu wskazanego w pozwie z tym widniejącym w bazie PESEL jest korzystne dla wierzycieli – dłużnik nie będzie mógł się bronić tym, że nie zamieszkuje pod adresem zameldowania i w związku z tym nigdy nie otrzymał wydanego w sprawie nakazu zapłaty.
Z drugiej jednak strony, choć w Polsce nadal istnieje obowiązek meldunkowy, to jego niedopełnienie nie grozi żadną sankcją – to z kolei stanowi pewną furtkę dla dłużników, w postaci wymeldowania się „donikąd” i tym samym utrudnienia wierzycielom dochodzenia roszczeń na etapie E-Sądu, przed którym nie ma możliwości podjęcia próby doręczenia korespondencji przez komornika lub ustanowienia kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu.
Kolejnym mankamentem jest również to, że powiązanie fikcji doręczenia z bazą PESEL dotyczy również osób fizycznych prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, pomimo tego, iż mają one obowiązek ujawnienia adresu prowadzenia działalności gospodarczej/adresu do doręczeń w CEiDG. W tym wypadku to na stronę powodową przerzuca się ryzyko tego, że pozwany nie odbiera korespondencji pod adresem ujawnionym we właściwej ewidencji.
Jeśli natomiast chodzi o zrezygnowanie z automatyzmu przekazania sprawy z E-Sądu do sądu tradycyjnego w sytuacji wniesienia sprzeciwu od wydanego nakazu zapłaty lub stwierdzenia braku podstaw do jego wydania, to z jednej strony jest to w pewien sposób uciążliwe dla wierzyciela. Generuje to bowiem dodatkowy nakład pracy po jego stronie (konieczność ponownego wytaczania powództwa), a także stanowi obciążenie finansowe (konieczność uiszczenia uzupełniającej opłaty od pozwu nawet w przypadku, gdy pozwany wniósł sprzeciw).
Z drugiej jednak strony Wierzyciel ma możliwość przeanalizowania, czy kontynuowanie postępowania przed sądem tradycyjnym jest dla niego opłacalne (np. gdy w postępowaniu przed E-Sądem ustali, że dłużnik wyprowadził się „donikąd”) i samodzielnie zdecydować o wytoczeniu ponownego powództwa. Oprócz tego zdarzały się również sytuacje, że sprawy automatycznie przekierowywane z E-Sadu ginęły w sądach tradycyjnych na kilka miesięcy bez nadania im nowej sygnatury, zaś co do zasady pozwy wnoszone w tradycyjnej formie są rejestrowane na bieżąco i jest im nadawany dalszy bieg.
Zachęcam Państwa do komentowania, a w razie pytań i wątpliwości zapraszam do KONTAKTU.
Przypisy:
1Dane za M. Domagalski, E-sąd orzeka pełną parą, a ulgi nie widać, Rzeczpospolita (https://www.rp.pl/sady-i-trybunaly/art16691831-e-sad-orzeka-pelna-para-a-ulgi-nie-widac), 2.03.2010 r. (dostęp: 4.11.2021 r.);
